Menu

Motywacja i pasja

Blog o motywacji, pasji, doradztwie zawodowym

Toksyczni rodzice

mojezycie_pl

kid1241817_19201140x700

Temat dość ciężki ale jakże prawdziwy. Sam jestem rodzicem i sam mam rodziców. Po wielu latach doświadczeń uważam, że wielu tzw. rodziców powinno najpierw przejść jakieś testy lub sami edukować się w tym temacie. Jako dorośli często zapominamy, jak wielki wpływa mamy na swoje dzieci. I nie chodzi tu o odrabianie zadań, dyscyplinowanie, pilnowanie itd.. Często pod tymi hasłami kryje się chęć realizacji własnych celów. Zapominamy, że każdy człowiek powinien układać sobie swoje życie. Podstawą wychowania nie jest głupio pojęta dyscyplina, wymaganie od dziecka piątek i idealnego zachowania w szkole. To brednie powtarzane przez pokolenia. Mój znajomy opowiadał mi, że często był wzywany do szkoły w sprawie syna. W pewnej chwili zapytał, czy ma dziecko związać. Oczywiście niczego takiego nigdy nie zrobił a z jego rozbrykanego synka wyrósł sympatyczny młodzieniec, który dobrze radzi sobie w życiu. Sam miałem inaczej. Kilka lat spędzonych w szkole podstawowej pamiętam, jako najgorszy okres w moim życiu. Nie byłem orłem a przynajmniej tak mnie przedstawiano. Uważano, że potrzebuję pomocy. Mój tato był bardzo ambitnym rodzicem. Jako przewodniczący rady rodziców wiedział wszystko z pierwszej ręki. Nie interesowała go nigdy moja opinia, ufał tzw. specjalistom, którzy przypięli mi łatę słabego ucznia. Więc byłem słaby. Nigdy nie powiedział mi, że we mnie wierzy. Moja mama podobnie. Ścinała moje marzenia nawet wtedy, kiedy nie zdążyłem dokończyć swoich myśli. Nie pamiętam, aby ktokolwiek zapytał się mnie o zdanie lub pokazał, że we mnie wierzy. Jeśli byłem słaby dla nadopiekuńczych (to był dodatkowy element) rodziców to byłem słaby dla siebie i swoich znajomych. Przez to miałem ich niewielu. Brak wiary w dziecko pogłębia jego kompleksy i nieśmiałość. Rodzice mogą podciąć skrzydła młodemu człowiekowi lub je wzmocnić. Dziecko, które nie ma skrzydeł straci lata zanim je sobie zbuduje (jeśli w ogóle da radę). Dziecko bez skrzydeł może kiedyś będzie rodzicem bez skrzydeł i powieli wszystkie błędy swoich rodziców. Jak słyszę tekst dorosłego, że moi rodzice to mi wlali i dzięki temu stał się dobrym człowiekiem, to mam ochotę mu powiedzieć – spójrz w prawdziwe lustro a zobaczysz człowieka, który sam siebie okłamuje. Możliwe, że najważniejszym elementem w wychowaniu dziecka, jest to, czego nie robimy, lub to, czego nie dostrzegamy. Jeśli dorosły ciągle jest niepewnym siebie, nieszczęśliwym stworzeniem o niskim poczuciu wartości to w życiu ma wszędzie pod górkę. Nie potrafi znaleźć sobie partnera, zraża do siebie ludzi a jak już udaje mu się w jakiś sposób założyć rodzinę to swoimi nieszczęściami i brakiem wiary w siebie zaraża wszystkich (najbardziej dzieci).

Dlaczego o tym piszę? Dużo rodziców wychowując swoje dzieci zapomina o tym, że w dziecko trzeba wierzyć, lub jeszcze bardziej – trzeba pokazać, że się w nie wierzy. Dziecko widzi i czuje, dziecko nie jest ślepe. Sam cały czas tego się uczę. Dziecko trzeba motywować w pozytywny sposób. Kiedy widzę oceny swojego syna, które zdobywa w szkole, to oczywiście mają one dla mnie znaczenie. One o czymś do mnie mówią, ale nie są czymś najważniejszym. Jestem zwolennikiem fińskiego modelu edukacji (o tym napisze innym razem). Mój ojciec (nigdy nie nazwałbym go tatą) rozprawiał się ze mną za pomocą paska. Wielkich efektów mu to nie dało. Ja uważam, że z dziećmi trzeba rozmawiać, trzeba w nie wierzyć. Na tym buduje się ich siłę.

Drogi rodzicu – twoja wiara w dziecko i wielka miłość da mu więcej niż jakakolwiek ocena i kara.

 

© Motywacja i pasja
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci